Na dworze zawieja, wiatr huczy i jeczy

Na dworze zawieja, wiatr huczy i jeczy,

W okno kofata.                                                      

W kominie cos ptacze, jak

duch potepienczy tamtego swiata.

Snieg drobny wciaz pada i bije о szyby,

A swiat przyemiony

Wyglada z szarugi s'niezystej, jak gdyby

Z za mgiefrzastony.

Sen do mnie idzie przez dtogi ciag nocy.

W mojej komnacie

Przed oczy mi staja pod wpfywem niemocy

Dziwne postacie.

A kazda z mar onych spokojnie mie bada.

Wzrokiem przenika        

I w kacie, gdzie lampa nie swieci juz blada,

W pofcieniu znika.

Lccz oto standa u mojej poduszki

Postac kobicca

Zgarbiona i drzaca.

Twarz zofta sumszki

Lampa oswieca.

I patrzy wciaz w oczy i gtbwa

wciaz kiwa Nieznos'na тага.

Spojrz na mnic uwazniej,— powiada,—

jam zywa, Znajoma stara.

Jam zawszc a zawszc przy tobic tak blizko,

Nigdy nie drzemie-.

Zgryzota,— to moje odwicczne nazwisko,

ATroska — ітіе».

I,pfacze, i icczy na dworzc wichura,

Snieg w okno miota,

A stoi przedemna staruszka panura,

Troska — Zgryzota.